Przemysłowy Pruszków II

Informacje o trasie:

01 listopada 2016
Agata Gołąb
180 minut
5,2 km

Przemysłowe oblicze Pruszkowa zrodziło się pod koniec XIX wieku, kiedy w 1878 roku powstała pierwsza fabryka farb i lakierów. Na rozwój przemysłu w mieście korzystnie wpłynęła niska cena ziemi, bliskie położenie Warszawy i obecność linii kolejowej. Zapraszamy na spacer, podczas którego odwiedzimy kilka istotnych miejsc związanych z przemysłowym dziedzictwem Pruszkowa. Przekonamy się również, jak bardzo przemysł wpłynął na ważne dziedziny funkcjonowania miasta: zabudowę, mieszkańców, infrastrukturę, zaplecze socjalne czy kulturę.

Zdjęcia wykonał Piotr Tomaszewski

Punkt A: Pałacyk Sokoła

Spacer zaczynamy od miejsca, które daje pretekst przyjrzenia się warunkom, jakie panowały w Pruszkowie w drugiej połowie XIX wieku. W tym czasie grunty folwarku Pruszków były już podzielone na tzw. osady kolonialne i sprzedane. Powstała rezydencja Ignacego Więckowskiego (zwana później Pałacykiem Sokoła) oraz inne letniska m.in.: posiadłość Jana Bersohna, czy willa „Anielin” Marcelego Zielińskiego. Ceny gruntów były wówczas bardzo korzystne dla przedsiębiorców – w 1878 roku Juliusz Nowak zapłacił 5 kopiejek za 1 łokieć kwadratowy terenu pod fabrykę przy dzisiejszej ul. Ołówkowej. W późniejszym czasie ceny rosły, ale nadal były dużo atrakcyjniejsze niż w Warszawie. Na terenach wiejskich naliczane były niższe podatki niż w miastach, co również mogło zachęcać do inwestowania.

Istotny jest również ówczesny kontekst polityczny: carska Rosja zamieniła Warszawę w kontrolowaną twierdzę z fortami Cytadeli jako centrum – był to rezultat powstania listopadowego. Pruszków oraz pobliskie wsie, np. Żbików i Tworki były położone w 4 strefie poza twierdzą warszawską, więc nie dotyczyły ich wojskowe ograniczenia. Na tych terenach można było wznosić murowane budowle znacznej wysokości bez zezwoleń komendanta twierdzy.

Około 1870 r. we wsi Pruszków mieszkało ok. 100 osób zatrudnianych jako niewykwalifikowana siła robocza w folwarku, panowała mała migracja. Pierwsze fabryki potrzebowały wykwalifikowanych pracowników, których trzeba było sprowadzić tutaj z różnych miejsc, np.:
– Adolf Rothstein, który wykonywał odlewy żelazne sprowadził część pracowników ze wsi Paulinów w powiecie warszawskim, gdzie miał podobną odlewnię.
– Mieczysław Rudnicki, właściciel fabryki konstrukcji żelaznych i kotlarni zatrudniał ludzi przyjeżdżających z Warszawy koleją.
– Jakub Teichfeld sprowadził fachowców z fabryki fajansu z Włocławka, Koła i z Iłży.

Punkt B: Dworzec PKP

Pierwszy odcinek Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej sięgający do Grodziska Mazowieckiego otwarto w czerwcu 1845 r. Pierwszym przystankiem za Warszawą był wtedy Pruszków. Połączenia kolejowe z czasem rozbudowano: sięgały np. Zagłębia Dąbrowskiego, Bydgoszczy, Łodzi, Terespola, Petersburga. Powstała szeroka siatka połączeń zarówno w kierunku Austro-Węgier, Królestwa Polskiego, jak i Rosji.

Pruszków nie miał, oprócz pokładów gliny, znaczących surowców naturalnych. Korzystał zatem z kolei jako sposobu dostarczania potrzebnych do produkcji materiałów. Jednocześnie liczne połączenia kolejowe zapewniały szerokie rynki zbytu dla wytwarzanych tu produktów. Dla wygodnego transportu surowców i towarów fabryki budowały bocznice kolejowe prowadzące na ich teren – wszak nie wszystkie mogły być położone w pobliżu dworca. Oto kilka przykładów:
– bocznica prowadząca do żwirowni w Tworkach i Pruszkowie (tzw. Żeberko) powstała już w 1872 r. Skręcała łukiem w okolicy ul. Ołówkowej, na skos przez Cedrową, Klonową, Chopina, przez dzisiejszy park Sokoła do ul. Kościelnej, za ul. Polną skręcała na południe do ul. Żwirowej.
– bocznica do cukrowni Józefów koło Błonia (1874 r.) dostarczała buraków do cukrowni.
– kolejka wąskotorowa do cegielni i fabryki pilników Hoserów; bocznica do cegielni na ul. Lipowej dostarczała miał węglowy do cegielni.

Punkt C: Elektrownia

Decyzję o budowie elektrowni i oświetlenia ulicznego podjęła rada wiejska w 1913 r. W tym samym roku podpisano z niemiecką firmą z Berlina umowę na jej budowę, a cztery lata później uruchomiono. Elektrownia jako niemiecka firma mogła pracować w czasie I wojny światowej, bo tereny Pruszkowa znajdowały się pod okupacją niemiecką. Działająca maszyna parowa o mocy 150 KM i prądnica o mocy 100 kW dostarczała wówczas prąd dla 350 żarówek.

Po Wielkiej Wojnie i odzyskaniu niepodległości koncern energetyczny „Siła i Światło” ze Śląska przejął majątek elektrowni. Problemy finansowe przedsiębiorstwa doprowadziły do kontaktu z brytyjską firmą energetyczną, zaciągnięto kredyty na dokończenie budowy, a większość akcji elektrowni znajdowała się w rękach zagranicznego kapitału. W 1924 r. uruchomiono elektrownię o mocy 8 500 kW, która docelowo wzrosła do 32 500 kW. Nazwa „Elektrownia Okręgu Warszawskiego Spółka Akcyjna” świadczyła o zakresie terenowym działalności: dostarczała prąd dla zakładów przemysłowych na Woli, Ursusie, w Żyrardowie, Pruszkowie, do radiostacji „Polskie Radio” w Łazach, wojskowego biura szyfrów w Pyrach oraz dla kolejki EKD. Od 1937 r. znaczącym odbiorcą został warszawski węzeł kolejowy, który uruchomił pociągi elektryczne. Klientami elektrowni były w 80% zakłady przemysłowe, pozostali to odbiorcy indywidualni.

W czasie II wojny elektrownia również działała – pod dozorem niemieckim, ale z polskim kierownictwem. Zatrudnienie znalazły tu osoby z wysokimi stanowiskami w Podziemiu, między innymi komendant VI Rejonu AK major Edmund Rzewuski „Paweł” i komendantka łączności Wojskowej Służby Kobiet VI Rejonu Henryka Zdanowska „Barbara”. Zatrudnienie w elektrowni dawało wiele przywilejów: pracownicy mieli zapewnione posiłki w fabrycznych stołówkach, ausweis (czyli dokument o zatrudnieniu, który chronił przed wywózką) i deputaty na żywność. Dodatkowo dużym ułatwieniem dla konspiratorów były nocne przepustki. Stałe zatrudnienie było zbawienne dla przeżycia w trudnych okupacyjnych warunkach, dlatego kierownik Wolf utrzymywał zatrudnienie w swoim zakładzie na maksymalnym poziomie, ponad realne potrzeby. W 1941 r. utworzono wśród zakonspirowanych pracowników elektrowni Wojskową Służbę Ochrony Powstania, był to oddział o kryptonimie „Nenufar” z dowódcą Stefanem Kwiatkowskim „Zabłockim” na czele. Ich udziałem był jedyny epizod Powstania Warszawskiego w Pruszkowie. 1 sierpnia 1944 r zdobyli elektrownię, która była strategicznym miejscem, podlegającym Elektrowni w Warszawie (oba zakłady łączyła podziemna linia telefoniczna, o której istnieniu Niemcy nie wiedzieli). Niestety z powodu braku łączności i pomocy z zewnątrz, żołnierze „Nenufaru” wycofali się następnego dnia rano. Jedyną ofiarą walk w elektrowni był Konrad Kurc, który został rozpoznany przez strażnika niemieckiego i stracony.

16 stycznia 1945 r. Niemcy opuszczając Pruszków, wysadzili elektrownię w powietrze. Choć straty określone były na 87%, pierwszy turbozespół udało się uruchomić już w grudniu 1945 r. W latach ’50 elektrownia została przekształcona w elektrociepłownię, jej zadaniem stało się dostarczanie ciepła w rejon Pruszkowa i Piastowa oraz pary technologicznej dla fabryk.

Punkt D: Fabryka Mechaników

Teren ten był początkowo wykorzystywany przez spółkę Mieczysława Rudnickiego, przemysłowca warszawskiego i Aleksandra Kuczyńskiego, mieszkańca Pruszkowa, którzy w 1881 r. kupili działkę w okolicy ul. Kolejowej i Pułaskiego. Spółka produkowała pociski i bomby, w krótkim czasie stała się największym miejscowym zakładem przemysłowym. Była wyposażona w kuźnię z 3 młotami pneumatycznymi, obrabiarki, maszynę parową, a od 1885 r. oświetlenie elektryczne. W wyniku zmniejszenia rządowych zamówień fabryka upadła. Jednak wkrótce zaczęło działać w tym miejscu „Towarzystwo Akcyjne fabryki maszyn pomocniczych, lokomotyw i wagonów K. Kosiński i W. Preyss” – nastawione na dostawy dla kolei. Tak określony plan się nie udał, przedsiębiorstwo przyniosło duże straty, więc właściciele sprzedali fabrykę w 1905 r.

Kolejnym właścicielem był Józef Troetzer, który miał jeszcze fabrykę pomp i sprzętu dla straży ogniowych w Warszawie. Podobna produkcja odbywała się w Pruszkowie do I wojny światowej. Wojna spowodowała zniszczenia i upadek fabryki, głównie z powodu przymusowej ewakuacji wyposażenia zarządzonej przez Rosjan w 1915 r.

Po tych zawirowaniach losu, już w okresie dwudziestolecia międzywojennego pojawiają się na tej działce słynni „Mechanicy”, czyli Stowarzyszenie Mechaników Polskich w Ameryce. Mieli zamiar inwestować w Polsce, jednak ich poczynania były początkowo nieudane. Kupili akcje towarzystwa „Poręba” na Śląsku, budynki fabryki Troetzera i fabrykę traktorów „Stoma” w Wiedniu, co nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Dopiero pomoc od Józefa Piłsudskiego i Stanisława Wojciechowskiego doprowadziła przedsięwzięcie do sukcesu: poleceni im zostali inżynierowie i ekonomiści, którzy doprowadzili do założenia Spółki Akcyjnej. W zakupionej w 1920 r. zdewastowanej fabryce Troetzera postanowili uruchomić produkcję obrabiarek. Fabrykę wyposażono w amerykańskie maszyny, a wśród pracowników było wielu mechaników – polskich emigrantów. Dyrekcja założyła również trzyletnią Szkołę Rzemieślniczo-Techniczną, której absolwenci zasilali szeregi pracowników. W pierwszych latach produkcji zatrudnionych było ok. 300 osób, ale ta liczba szybko rosła – w 1936 r. pracowało już ogółem 760 robotników i inżynierów.

Ścisła współpraca z Ministerstwem Spraw Wojskowych doprowadziła do wprowadzenia do produkcji obrabiarek służących do wytwarzania amunicji artyleryjskiej. Miało to uniezależnić Polskę od maszyn tego typu sprowadzanych z zagranicy. Innymi militarnymi produktami „Mechaników” były armaty przeciwpancerne i przeciwlotnicze na licencji szwedzkiej firmy „Bofors”.

Wrzesień 1939 r. przyniósł ewakuację pracowników i wyposażenia na wschód kraju, gdzie fabryka miała dalej pracować na potrzeby wojenne armii polskiej. Zamiary te okazały się nierealne. Podczas okupacji fabryka pracowała na rzecz Niemców, jej nową nazwą była „Waverma”. Została ogołocona z maszyn i zniszczona tuż przed wycofaniem się okupanta z miasta.

Po wojnie nastąpiła odbudowa i starania o odzyskanie wywiezionego sprzętu. Fabryka została upaństwowiona w 1948 r. i nazwana Zakładami Przemysłowymi „1 Maja”. Podstawowym asortymentem fabryki były frezarki konsolowe. Pruszkowski zakład był bardzo ceniony w swojej branży, otrzymywał liczne nagrody, eksportował produkty za granicę. Działał również ośrodek naukowy, który przekształcił się w samodzielne Centrum Badawczo-Konstrukcyjne Obrabiarek. Mieszkańcy Pruszkowa korzystali z kina u Mechaników. Zakład upadł w 2000 r., a jego budynki zostały wyburzone. Przetrwał budynek CBKO przy ul. Staszica 1, gdzie dziś mieści się Urząd Skarbowy.

Punkt E: Fabryka Ołówków

Teren dawnej fabryki Majewskiego ma atrakcyjne położenie w pobliżu dworca kolejowego. Zanim uruchomiono produkcję ołówków, funkcjonowały tu dwie fabryki:
Pierwsza to odlewnia wyrobów żelaznych Adolfa Rothsteina, która rozpoczęła produkcję w 1880 r. Wytwarzano tu balustrady do balkonów, ogrodzenia, oparcia dla schodów – przedmioty cechowała bogata ornamentyka. Odlewnia działała tylko 3 lata.

Następnie powstała tu fabryka igieł Ludwika Bartholomego i Leona Likiernika, ale pracowała jeszcze krócej – tylko jeden rok. Opustoszały teren czekał kilka lat na nowego właściciela. W 1894 r. spółka Stanisława Majewskiego, Józefa Zaborskiego i Stanisława Starzeńskiego kupiła plac i budynki fabryczne i przeniosła do Pruszkowa wytwórnię ołówków działającą wówczas w Warszawie. Po kilku latach nastąpiła zmiana statutu przedsiębiorstwa na Towarzystwo Akcyjne Fabryki Ołówków „St. Majewski i S-ka”, którego założycielami był Stanisław Majewski i książę Michał Korybut Woroniecki. Dominującą postacią był Majewski, który pełnił funkcję dyrektora zarządzającego pruszkowskiej fabryki oraz posiadał kapitał kontrolny Towarzystwa.

Stanisław Majewski był synem zubożałego ziemianina z lubelskiego. Studia odbył w Instytucie Technologicznym w Petersburgu. Po ich ukończeniu pracował w fabryce ojca – w Warszawskim Laboratorium Chemicznym. Korzystając z podwyżki ceł na import wyrobów ołówkarskich założył pierwszą w kraju wytwórnię ołówków. Był bardzo prężnym przedsiębiorcą, z sukcesem prowadził fabrykę. Z późniejszych działań znany był jako pisarz, społecznik, poseł na Sejm 1919-1927 ze Stronnictwa Demokratycznego.

Przed I wojną światową nastąpiła rozbudowa fabryki ołówków: kupiono specjalistyczne maszyny z Niemiec, zbudowano nowe budynki, m.in. komin i siłownię z maszyną parową. Zainstalowana dynomaszyna oświetlała stanowiska pracy w fabryce oraz drogę od wejścia do fabryki do dworca kolejowego – to było pierwsze oświetlenie uliczne we wsi Pruszków. Produkty cechowała wysoka jakość i szeroki asortyment: 14 skal twardości ołówków i 12 kolorów kredek. Fabryka znana była z działalności społecznej i socjalnej. Uruchomiona została szkoła powszechna dla dzieci pracowników, w której na koszt fabryki nauki pobierało kilkadziesiąt uczniów. Funkcjonowała m.in. świetlica, biblioteka, orkiestra i chór. Pracownicy mogli korzystać z długotrwałych pożyczek i zapomóg.

I wojna światowa przyniosła fabryce ogromne zniszczenia. Szczególnie doprowadził do tego niemiecki ostrzał artyleryjski – było to ponoć celowe działanie niemieckiego oficera rezerwy – w cywilu pracownika konkurencyjnej fabryki tej samej branży w Norymberdze. Sytuację pogorszyła jeszcze przymusowa ewakuacja zorganizowana przez Rosjan w 1915 r.

W 1918 r. Stanisław Majewski wrócił z częścią załogi ze wschodu i zajął się odbudową fabryki. W zarządzaniu pomagał Majewskiemu jego syn Leszek. Dzięki dalszej modernizacji i rozwiniętej produkcji pruszkowskie ołówki stały się słynne na całym świecie. Ołówek „Polonia” zdobył pierwszą nagrodę na wystawie światowej w Paryżu w 1935 r.

W czasie II wojny fabryka nie uległa zniszczeniu. Produkcja została ograniczona, ale zatrudnienie specjalnie zostało utrzymane wysoko – ponad potrzeby. Dawało bowiem pracownikom zabezpieczenie przed wywiezieniem na roboty do Rzeszy. Pracownicy fabryki należeli do niepodległościowych organizacji, m.in. AK. Odbywał się tu kolportaż prasy podziemnej, produkowano części do naprawy broni, prowadzono szkolenie wojskowe pod pozorem ćwiczeń fabrycznej straży pożarnej.

Po wojnie Leszek Majewski dalej prowadził fabrykę, razem z załogą udzielał pomocy żołnierzom, potrzebującym i odbudowującym się zakładom. Pracownicy starali się bronić właściciela i fabryki przed nacjonalizacją, jednak stało się to w 1948 r. Wraz ze zmianą zarządcy i właściciela zmieniła się też nazwa fabryki. Pruszkowskie Zakłady Materiałów Biurowych działały aż do 1992 r., kiedy to część akcji wróciła do dawnych właścicieli i reaktywowano Towarzystwo Akcyjne Fabryki Ołówków. Przeobrażenia gospodarcze lat ’90 doprowadziły jednak do wykupienia fabryki przez nowych akcjonariuszy, połączenia ze strzegomską fabryką Unipap. Obecnie przeniesiono fabrykę w nowe miejsce – na ul. Kredkową na Gąsinie.

Tuż obok bramy fabrycznej znajduje się figura Matki Boskiej. Postawiona została w 1934 r. jako votum dziękczynne za odbudowę i rozbudowę zniszczonej wojną fabryki. Dodatkowo jest tam przymocowana tablica z nazwiskami ofiar II wojny.

Punkt F: Herbapol

W 1886 r. przemysłowiec niemiecki Wilhelm Tillmanns wydzierżawił dla potrzeb przemysłowych teren przy drodze do pobliskiego Helenowa (później nazwanej ulicą Ołówkową). Jego zakład zajmował się cynkowaniem blachy i metalowych naczyń oraz produkcją blachy falistej. Fabryka dwukrotnie zmieniała właścicieli. Do wybuchu I wojny światowej produkowała m.in.: konstrukcje żelazne. W 1915 r. spotkało ją to samo, co wiele innych pruszkowskich fabryk – Rosjanie wywieźli maszyny i urządzenia.

Po I wojnie zniszczona i zdewastowana fabryka została odkupiona przez Adolfa Gąseckiego. Był on farmaceutą warszawskim, znanym z produkcji tabletek od bólu głowy z kogutkiem. Zaczął budowę nowego budynku fabrycznego, ale nie skończył przed wojną. Po II wojnie światowej – tak jak inne zakłady zatrudniające ponad 50 osób – fabryka została upaństwowiona. Budynek Gąseckiego został wykończony i dostosowany do produkcji zielarskich specyfików, zbudowano też nowy kilkupiętrowy budynek. Zakłady zielarskie „Herbapol”, jako jedne z nielicznych przykładów pruszkowskiego przemysłu, przetrwały zawieruchę transformacji ustrojowej oraz gospodarczej i działają nieprzerwanie do dziś.

Warto wspomnieć, że opustoszałe zabudowania tillmannsowskie zajmowała też przez pewien czas krawiecka spółdzielnia pracy „Pruszkowianka” specjalizująca się w szyciu ubrań roboczych (upadła w 2006 r.)

Tuż obok zabudowań tzw. cynkowni znajdowała się również fabryka wyrobów szmerglowych „Union”, której właścicielami byli: Adam Roszkowski i Jakub Jungier. Zajmowała się produkcją osełek, tarcz szmerglowych i szmerglu w proszku (szmergiel to skała używana jako materiał ścierny). Działalność istniała do II wojny, a po wojnie fabryka stała się własnością Pruszkowskiej Spółdzielni Spożywców.

Punkt G: Fajansowa

Fabryka fajansu sięga swoją historią roku 1880, kiedy Jakub Teichfeld odkupił ziemię w pobliżu drogi Helenowskiej (dzisiejsza ul. Prusa) od Jonasa Abramsona i Szulima Ditmana. Zbudował na niej fabrykę i domy mieszkalne dla pracowników sprowadzonych z fabryki w Kole, której był właścicielem od 1857 r oraz z fabryki we Włocławku, której był współwłaścicielem z Ludwikiem Asterblumem. Produkcję w Pruszkowie rozpoczęto w 1883 r. Początkowy asortyment naczyń stołowych, rozszerzono z czasem o kafle majolikowe do pieców i kominków, a także płytki ścienne i blaty ceramiczne do stolików. Towary były wysokiej jakości, czego potwierdzeniem była nagroda na międzynarodowej wystawie w Petersburgu w 1901 r.

Zaawansowani wiekiem pruszkowianie z pewnością pamiętają tzw. murowańce – charakterystyczne murowane domy stojące niegdyś w pobliżu ul. Ceramicznej, przeznaczone dla pracowników fabryki (ostatnie rozebrano w 2001 r). Były to budynki jednopiętrowe mieszczące po 18 prostych jednoizbowych mieszkań pozbawionych urządzeń sanitarnych i bieżącej wody. Dla swoich majstrów Teichfeld wybudował jeszcze dom po drugiej stronie drogi Helenowskiej (ul. Prusa 62) – jednopiętrowy budynek z 8 lokalami o wyższym standardzie, składającymi się z pokoju oraz kuchni. Właściciel wprowadził w 1892 r. czynsz za mieszkania w domach fabrycznych, co wywołało zatarg z robotnikami. Sprawa jednak wkrótce ucichła, bo właściciele innych domów fabrycznych też wprowadzili opłaty dla lokatorów.

Fabryka fajansu jako pierwsza w Pruszkowie została wyposażona w oświetlenie elektryczne – maszynę parową o mocy 200 żarówek. Warunki pracy były ciężkie, a pensje niekoniecznie wysokie: najwięcej zarabiali majstrowie, potem formowacze wyrobów i wypalacze w piecach. Najmniej zarabiały wykończarki i malarki – w zależności od trudności zdobienia. Zatrudniani byli również nieletni do sprzątania. Stali pracownicy korzystali z pewnych udogodnień – Kasy Chorych oraz szkółki elementarnej dla dzieci.

Po śmierci Teichfelda w 1905 r., fabryką zarządzali spadkobiercy – Mieczysław i Arnold, a po I wojnie postanowili sprzedać podupadłą fabrykę. W 1922 r. kupili ją Stanisław Ehrenreich (świeży dorobkiewicz, nie miał doświadczenia w przemyśle ceramicznym) i jego żona Amalia z Krupków. Fabryką zarządzała siostra Stanisława Regina. Prosta produkcja nastawiona była wówczas na masowe wyroby – przypominała manufakturę, w której mało było pracy mechanicznej, jednakże w latach ’20 był to jeden z największych zakładów ceramicznych w kraju zatrudniający ponad 400 robotników.

W czasie II wojny światowej produkcja była zatrzymana, a właściciel wraz z rodziną ukrywał się. Fabryka stała się „opuszczonym mieniem pożydowskim”.

Po wojnie fabrykę fajansu przejęły Wojewódzkie Zakłady Przemysłu Terenowego, później podlegała zarządowi Ministerstwa Przemysłu Chemicznego. Postanowiono ją zmodernizować, gdyż praca była zbyt uciążliwa i nienowoczesna. Warunki pracy w fabryce znamy m.in.: ze wspomnień powojennych pracowników Fajansowej. Opowiadali o tym, jak ręcznie wkładano wyroby do gorących pieców oraz o prymitywnych sposobach ochrony zdrowia tj. brezentowe rękawice i mokre worki jutowe na głowie przeciwko poparzeniom. Ze wspomnień pracowników znamy również anegdotę o bracie Stanisława Ehrenreicha Szmulu, który miał pojawić się w fabryce w 1946 r. w celu odzyskania rodzinnego przedsiębiorstwa. Zaatakował spotkane na fabrycznym podwórku kobiety pytaniem dlaczego nie pracują i groźbą, że on jako właściciel je stąd wyrzuci. Rezolutne pracownice odparły, że fabryka jest już państwowa i wywiozły nieproszonego gościa na taczkach za bramę. Warto wspomnieć, że kobiety stanowiły ok. 70 % wszystkich pracowników fabryki, a w zakładzie pracowały całe rodziny – często od wielu pokoleń.

W roku 2002 pruszkowskie Zakłady Porcelitu Stołowego ogłosiły upadłość. Budynki pofabryczne w niedługim czasie zniknęły z krajobrazu miasta (w tym 35 metrowy komin), a ich miejsce zajęło osiedle mieszkaniowe.

Jedyną pozostałością po dawnej fabryce jest dziś pałacyk Teichfeldów. Jest on przykładem charakterystycznej dla II poł. XIX wieku rezydencji fabrykanta zlokalizowanej w pobliżu zakładów przemysłowych. Pałac został wzniesiony około 1882 r. dla Jakuba Teichfelda, a po jego śmierci właścicielami pałacu zostali jego syn Józef, a następnie wnuk Mieczysław Teichfeld. Budynek został przebudowany w 1907 r. Po II wojnie światowej, od 1949 r. w pałacu mieściło się Centralne Laboratorium Przemysłu Ceramicznego, a następnie Zakład Badań i Doświadczeń Przemysłu Ceramicznego i w 1974 r. Instytut Szkła i Ceramiki.

Punkt H: Ultramaryna

Zanim na działce ulokowanej w okolicy ul. Kościelnej i Komorowskiej pojawiła się fabryka ultramaryny, na terenie tym (należącym pierwotnie do Stanisława Wołowskiego) działała fabryka esencji octowych Mordka Lublinera z Nieszawy i Salomona Fordońskiego z Włocławka. Produkcja esencji octowych była uciążliwa i nie oszczędzała środowiska naturalnego: brakowało kanalizacji na ścieki poprodukcyjne, więc wody z odpadkami produkcyjnymi otwartym rowem spływały do sadzawki znajdującej się na terenie fabrycznym. Po pewnym czasie nastąpiła sprzedaż fabryki Abrahamowi Konowi, który kontynuował ten sam charakter działalności. Dla swoich pracowników zbudował dom znajdujący się przy ul. Kościelnej 9.

W 1905 r. fabrykę kupili Emil Sommer i Dawid Nower, którzy już w kolejnym roku rozpoczęli w Pruszkowie produkcję ultramaryny. Specjalistą w tej dziedzinie był Nower, który podobną działalnością zajmował się wcześniej w Warszawie. Niebieski pigment używany był przez blacharnie, farbiarnie, cukrownie, fabryki tapet i papierów kolorowych, a przede wszystkim przez pralnie oraz do farbowania i bielenia. Wytwarzano wiele gatunków tzw. farbki, a największym sekretem była receptura ultramaryny spożywczej. Z pewnością Pruszkowska Fabryka Ultramaryny „Sommer i Nower” Spółka Akcyjna dobrze prosperowała, gdyż Nower wybudował duży dom czynszowy przy ul. Chopina 16. W międzywojniu ze względu na wyziewy chemiczne zasadniczą produkcję przeniesiono do fabryki na Stachówku w Domaniewie. Produkcja była prowadzona do II wojny światowej (z przerwą podczas I wojny). Po wojnie fabryka została upaństwowiona jako żydowskie mienie porzucone i działała do lat ’60.

Punkt I: Fabryki na Niecałej

Ten niewielki fragment ulicy Niecałej był niegdyś intensywnie użytkowany. Filip Schmidt w 1910 r. założył tu (adres Niecała 5) fabrykę o nazwie „Zakład Brązowniczy Filip Schmidt i S-ka”. Produkował lampy naftowe, żyrandole, kinkiety, uchwyty, klamki. Przedsiębiorstwo było zniszczone w czasie I wojny, potem nie podjęto produkcji. Teren na jakiś czas zajęła Straż Ogniowa, dopóki nie przeniosła się na ul. Ołówkową 5. Po II wojnie światowej działkę i zabudowania zostały przejęte przez Pruszkowską Spółdzielnię Chemiczną „Alfa” produkującą proszki i pasty do czyszczenia oraz prania. Alfa została zamknięta w 2000 r.

Warto wspomnieć, że na ul. Niecałej, bliżej dzisiejszej ul. Prusa, przed I wojną powstała również fabryka farb drukarskich należąca do Karola Rattnera. Właściciel zobowiązany został do zbudowania krytego kanału ścieków poprodukcyjnych, który został połączony z kanalizacją Potulickiego wpadającą do Utraty. W latach ’30 dr. Rattner zbudował na terenie Piastowa kolejną, dużo większą fabrykę farb drukarskich. Zakład na Niecałej działał do końca międzywojnia, później jego budynki niszczały, aż do rozbiórki na początku lat ’70.

Punkt J: Pałacyk Potulickich

Wizyta w Pałacyku Potulickich jest doskonałą okazją do tego, aby poznać nie tylko dzieje rodziny Potulickich, ale także ich związki z pruszkowskim przemysłem. Antonii Potulicki i jego żona Jadwiga (ostatni właściciele pałacyku i pobliskiego parku) nie tylko posiadali w Pruszkowie rozległe tereny ziemskie, ale byli również właścicielami jednej z pruszkowskich cegielni, położonej na działce przy obecnej ulicy Lipowej.

Pierwotnie zakład wyrobu cegieł należał do Jonasa Abramsona i Szulima Ditmana, którzy w 1878 roku kupili grunt pod cegielnię od Stanisława Wołowskiego (ojca Jadwigi Potulickiej). Kiedy lokalne złoża gliny się wyczerpały, upadający zakład odkupił hrabia Antonii Potulicki, który w krótkim czasie powiększył teren cegielni o nowe ziemie nabyte od Jana Stefańskiego. Cegielna Potulickich przy ul. Lipowej stała się największym i najlepiej wyposażonym zakładem tego typu w Pruszkowie (pozostałe to żbikowskie cegielnie Hoserów, cegielnia Izaaka Borensztajna oraz cegielnia Ludwika Prętkiewicza). Gdy hrabia Potulicki zmarł w 1919 roku, cegielnią zajęła się jego żona Jadwiga Potulicka. Z roku na rok zakład ograniczał produkcję ze względu na wyczerpujące się złoża gliny. Ostatecznie cegielnia została zamknięta w roku 1938. Teren upadłego przedsiębiorstwa podzielono na działki i sprzedano, zaś większość wyrobisk została zasypana.

Punkt K: Dom Kultury Kolejarza

Ostatni punkt spaceru dotyczy Domu Kultury Kolejarza, którzy przed laty znajdował się przy ul. Bolesława Prusa (nieopodal Parku Potulickich). Jego historia związana jest z pruszkowskimi warsztatami kolejowymi, bowiem to Związek Zawodowy Kolejarzy wybudował dom dla potrzeb pracowników pruszkowskich Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. Budynek był dziełem pary sławnych, awangardowych żoliborskich architektów – Barbary i Stanisława Brukalskich. Został ukończony w 1939 r., ale nie oddano go do użytku właścicielom. To niemieckie władze okupacyjne jako pierwsze korzystały z jego przestrzeni. Urządziły w budynku Deutsches Haus – lokalny ośrodek kultury dla Niemców. Prawowity właściciel, czyli Związek Zawodowy Kolejarzy musiał zaczekać na objęcie budynku w posiadanie do 1945 r. W PRL-u Dom Kolejarza stał się prężnie działającym ośrodkiem kultury: mieściło się tu kino „Oświata”, działały kółka zainteresowań, odbywały się koncerty, spektakle, bale i spotkania. Budynek został zburzony w 2004 r.,a teren przeznaczono pod budowę bloku mieszkalnego.

Ze względu na bardzo małą rozdzielczość ekranu urządzenia na którym przeglądasz stronę, komentarze zostały ukryte.

Dodaj komentarz

Wymagane pola to: Podpis oraz adres e-mail. Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany.